magdalena wrona

Witaj !

 

Nazywam Magda Wrona. Jestem doradcą i coachem dietetycznym. Przede wszystkim jednak, entuzjastką zdrowego odżywiania.

Wierzę, że to, czym karmimy nasze ciało, ma ogromne znaczenie dla zdrowia i dobrego samopoczucia!

Odpowiednio zbilansowana dieta może zapobiegać oraz pomagać w leczeniu takich chorób jak cukrzyca typu II, nadciśnienie, zespół metaboliczny, choroby niedokrwienne serca czy nowotwory.

Na co dzień pomagam zmieniać nawyki żywieniowe. Zarówno tym, którzy chcą poprawić swoje zdrowie, pragną zmiany ze względów etycznych, jak i tym, chcącym zrzucić kilka kilogramów.

Pokazuję, jak stworzyć proste, zbilansowane, odżywcze i co najważniejsze smaczne dania kuchni roślinnej, bo przecież jedzenie musi być przyjemnością!

Jak gotować ekonomicznie i nie marnować jedzenia oraz jak mądrze planować zakupy spożywcze.

Na blogu znajdziesz przepisy, które koncentrują się zarówno na przyjemności jedzenia jak i zdrowiu.

Niezależnie od tego, czy chcesz poznać wegański styl życia, szukasz roślinnych przepisów, czy też chcesz rozwinąć bardziej odpowiedzialny związek z jedzeniem, mam nadzieję, że ten blog będzie miał Ci coś do zaoferowania.

 

Trochę historii bloga i dlaczego robię to, co robię

 

Jako nastolatka nie interesowałam się zbytnio jedzeniem. W domu królowała tradycyjna kuchnia polska. Pamiętam, że jedyną „egzotyczną” potrawą przygotowywaną przez moją mamę był kuskus, który zresztą uwielbiam po dzień dzisiejszy. Wychowałam się w czasach, w których nie było wielu inspiracji kuchniami świata i nie podróżowało w celu odkrywania nowych smaków.

Miłość do gotowania odkryłam podczas pierwszego wyjazdu do Włoch. Oczarowała mnie pasja jedzenia i życia, jaką mają włosi, niezależnie od tego skąd pochodzą. Ich dbałość o to, aby posiłki przyrządzone były z najlepszej jakości produktów.

Gdy w 2010 roku zdiagnozowano u mnie chłoniaka nieziarnicznego i musiałam poddać się operacji usunięcia kawałka jelita cienkiego oraz chemioterapii, zaczęłam interesować się nie tylko walorami smakowymi jedzenia , ale również tym, jaki wpływ na zdrowie mają spożywane przez nas produkty.

Postanowiłam odstawić produkty zawierające cukier i białą mąkę. Unikałam ich jak ognia, wierząc, że uchroni mnie to przed rozwojem choroby. Chemię przeszłam w miarę łagodnie, a guz na płucu skurczył się do niewielkich rozmiarów.

Niestety na poczatku 2015 roku okazało sie , że ponownie rośnie. Kolejna chemia i radioterapia spustoszyły mój organizm, pozostawiając mnie nieodporną na wszelkie infekcje, z bólami neuropatycznymi, reakcjami alergicznymi, w przewlekłym zmęczeniu, z nadwagą i w depresji.

Spędzałam prawie cały mój wolny czas w domu. Mając zaledwie trzydzieści kilka lat czułam się jakby moje życie nie miało już żadnego sensu. Odcięłam się od wszystkich i pogrążyłam w niewiarogodnie nieszczęśliwym miejscu. Przez cały okres leczenia wszystkie moje działania i myśli skupiały się na jednym – wygrać z rakiem. Paradoksalnie, gdy nastąpiła poprawa, poczułam się zupełnie bezsilna. Wiedziałam, że oczekuje się odemnie powrotu do normalnego życia, a mnie sama myśl o powrocie do pracy i codziennych obowiązków przyprawiała o napady paniki. Jedynym co sprawiało mi jakąkolwiek radość i dawało poczucie odskoczni od problemów było gotowanie. W moim życiu pojawił się również Vito, skundlony chihuhaua, który sprawił, że miałam dla kogo żyć.

Fizycznie, niestety w dalszym ciągu czułam się źle. Brałam bardzo dużo leków, które niestety robiły dla mojego organizmu więcej złego niż dobrego. W 2016 roku zrezygnowałam z jedzenia mięsa. Kocham wszystkie stworzenia i nie czułam się dobrze wiedząc w jakich warunkach żyją i umierają zwierzęta hodowlane.

Krótko po tym zauważyłam , że pierwszy raz od sześciu lat moje samopoczucie znacznie sie poprawiło. Miałam więcej energii, lepiej spałam i byłam w stanie funkcjonować bez środków przeciwbólowych. Zacząłem więc czytać i uczyć się o diecie bezmięsnej, stylu życia oraz sposobie, w jakim może ona pomóc w leczeniu chorób. Bardzo inspirowało mnie to, co znalazłam i postanowiłam zmienić sposób, w jaki żyłam. Skończyłam kursy doradcy dietetycznego i dietetycznego coachingu. Z dużą pomocą przyszła mi też moja przyjaciółka Olga, weganka od wielu, wielu lat – dziękuję Ol! 

Postawiłam na prawdziwe, nieprzetworzone produkty oraz dietę na bazie roślin. Myślę, że była to jadna z lepszych decyzji jakie podjęłam w całym moim życiu!

Od 2016 roku guz nie zmienił swoich rozmiarów zniknął całkowicie , a ja znowu czuję, że warto żyć.

 

Dziękuję za odwiedziny na blogu! Zaglądaj częściej, będzie mi bardzo miło!



Close