Witaj!

Blog powstał z miłości do jedzenia i gotowania. Dzielę się na nim moim sposobem na lepsze życie, zdrowie i pozytywne myślenie. Chcę pokazać, że łatwo jest stworzyć odżywcze i pyszne posiłki z prostych, naturalnych i łatwo dostępnych składników. Mam nadzieję , że polubisz przepisy które tutaj znajdziesz.

Trochę historii bloga i dlaczego robię to, co robię

Jako nastolatka nie interesowałam się zbytnio jedzeniem.  W domu królowała tradycyjna kuchnia polska. Pamiętam, że jedyną „egzotyczną” potrawą przygotowywaną przez moją mamę był kuskus, który zresztą uwielbiam po dzień dzisiejszy. Wychowałam się w czasach, kidy nie było wielu inspiracji kuchniami świata i nie podróżowało w celu odkrywania nowych smaków.

Miłość do gotowania odkryłam podczas pierwszego wyjazdu do Włoch. Oczarowała mnie pasja jedzenia i życia, jaką mają włosi, niezależnie od tego skąd pochodzą. Ich dbałość o to, aby posiłki przyrządzone były z najlepszej jakości produktów.

Gdy w 2010 roku zdiagnozowano u mnie chłoniaka nieziarnistego i musiałam poddać się operacji usunięcia kawałka jelita cienkiego oraz chemioterapii, zaczęłam interesować się nie tylko walorami smakowymi jedzenia , ale również tym, jaki wpływ na zdrowie mają spożywane przez nas produkty.

Postanowiłam odstawić produkty zawierające cukier i białą mąkę. Unikałam ich jak ognia, wierząc, że uchroni mnie to przed rozwojem choroby. Chemię przeszłam w miarę łagodnie, a guz na płucu skurczył się do niewielkich rozmiarów.

Niestety na poczatku 2015 roku okazało sie , że ponownie rośnie. Kolejna chemia i radioterapia spustoszyły mój organizm, pozostawiając mnie nieodporną na wszelkie infekcje, z bólami neuropatycznymi, reakcjami alergicznymi, w przewlekłym zmęczeniu, z nadwagą i w depresji.

Spędzałam prawie cały mój wolny czas w domu. Mając zaledwie trzydzieści kilka lat czułam się jakby moje życie nie miało już żadnego sensu. Odcięłam się od wszystkich i pogrążyłam w niewiarogodnie nieszczęśliwym miejscu. Przez cały okres leczenia wszystkie moje działania i myśli skupiały się na jednym – wygrać z rakiem. Paradoksalnie, gdy nastąpiła poprawa, poczułam się zupełnie bezsilna. Wiedziałam, że oczekuje się odemnie powrotu do normalnego życia, a mnie sama myśl o powrocie do pracy i codziennych obowiązków przyprawiała o napady paniki. Jedynym co sprawiało mi jakąkolwiek radość i dawało poczucie odskoczni od problemów było gotowanie. W moim życiu pojawił się również Vito, skundlony chihuhaua, który sprawił, że miałam dla kogo żyć.

Fizycznie, niestety w dalszym ciągu czułam się źle. Brałam bardzo dużo leków, które niestety robiły dla mojego organizmu więcej złego niż dobrego. W 2016 roku zrezygnowałam z jedzenia mięsa. Kocham wszystkie stworzenia i nie czułam się dobrze wiedząc w jakich warunkach żyją i umierają zwierzęta hodowlane.

Krótko po tym zauważyłam , że pierwszy raz od sześciu lat moje samopoczucie znacznie sie poprawiło. Miałam więcej energii, lepiej spałam i byłam w stanie funkcjonować bez środków przeciwbólowych. Zacząłem więc czytać i uczyć się o diecie bezmięsnej, stylu życia oraz sposobie, w jakim może ona pomóc w leczeniu chorób. Bardzo inspirowało mnie to, co znalazłam i postanowiłam zmienić sposób, w jaki żyłam. Z dużą pomocą przyszła mi też moja przyjaciółka Olga, weganka od wielu, wielu lat – dziękuję Ol!

Postawiłam na prawdziwe, nieprzetworzone produkty oraz dietę na bazie roślin. Myśle, że była to jadna z lepszych decyzji jakie podjęłam w całym moim życiu! Od roku guz nie zmienił swoich rozmiarów, a ja znowu czuję, że warto żyć.

Dziękuję za odwiedzenie, życzę miłego czytania i dzielenia się swoją historią!

Magda

 

Instagram
Facebook
Twitter
Follow by Email
Pinterest
RSS
Google+
https://vitogryzie.com/o-mnie/